Czarna Madonna/Mroczna Bogini – Cień Kobiecości. Zarys historyczny i prognoza na przyszłość.

W naszej własnej ignorancji i zaślepieniu zdajemy się nie zauważać jak potężną siłą oddziaływania w ludzkiej egzystencji z punktu widzenia rozwoju psychiki jest nieświadomość. Dogłębna analiza psychoanalityczna jest nauką stosunkowo nową, kojarzoną najczęściej niestety z bezeceństwami i paranojami freudowskimi. I chociaż można się zgodzić z przekonaniem, że Freud poszedł jakby troszeczkę za daleko i niekoniecznie w najlepszą stronę, jako ojciec badaczy ludzkiej psychiki zasługuje na uznanie i docenienie. Moje osobiste zainteresowanie psychoanalizą, zwłaszcza jej rozwojem w naukach Junga, trwa od dłuższego już czasu. Cała „Biegnąca z wilkami” oparta jest na jungowskich twierdzeniach, a dowód na ich naturalne funkcjonowanie w naszym świecie wewnętrznym upatruje daleko wstecz, zanim nauka w sposób racjonalny je opisała. Czym jest nieświadomość? Jest tym, co niewidoczne, nader często nieakceptowane i wyparte. Jest skupiskiem wyobrażeń, wierzeń i archetypów, sięgających głęboko w strukturę funkcjonowania indywidualnego i kolektywnego. Jest ładunkiem energetycznym, który wpływa na nasze postawy, zachowania, opinie i światopogląd, bez względu na to, czy to zauważamy czy nie. Jest nieodłącznym cieniem każdego z nas. Jest głównym atrybutem kobiecości, jej naturalną siłą i magią. Jest też tym, co najbardziej przeraża, bo personifikuje szystko to, co nieogarnione, mistyczne, pozazmysłowe, intuicyjne i wyczuwalne.

Przy dzisiejszym, swobodnym dostępie do informacji i wiedzy, przełożenie nieświadomego wpływu na obraz rzeczywistości w jakiej funkcjonujemy, nie jest już tak wielką tajemnicą i wystarczy odrobina otwartości umysłu, żeby uważnie rozglądając się wokół, co najwyżej się uśmiechnąć pod nosem. A jednak, strach przed uzyskaniem dostępu do tej wiedzy jest głęboko zakorzeniony, a ufność temu, co w nas prawdziwe, aż nadto nadwątlona. Mija dokładnie rok od mojego ostatniego ataku paniki z tym związanej. Mija dokładnie rok od mojego własnego osunięcia się w mrok psychiki własnej, bliskich mi osób i kolektywnej. Nie wiem, czy kiedykolwiek zdołam opisać tą podróż i do dzisiaj nie wiem na ile jestem w stanie ją zrozumieć. Akceptuję. Powoli. Uczę się żyć z tym, co dopiero teraz sobie uświadamiam. Dzieląc się skrawkiem mojego osobistego proroctwa podejrzewam, że ludzkość jest u progu kolejnego, dużego przejścia kulturalnego, społecznego i religijnego. Mam nadzieję i własną marzycielską interpretację, że tym razem w stronę pojednania i połączenia, pięknego zwieńczenia podziałów pomiędzy tym, co żeńskie i tym co męskie, tym co od Boga i tym co od Bogini, sekretne i sakralne zaprzysiężenie sił Słońca i Księżyca. No, ale ja optymistką w końcu jestem i do tego nieco szaloną. 😉 Tymczasem posłużę się cytatem na temat tego, co było i co jest. To, co było powraca, to co jest się broni, z wojny przeciwieństw nowe dopiero się narodzi…

„W najwcześniejszych odkrytych społeczeństwach, które czciły Księżyc jako wcielenie Bogini, trzecia, ciemna jego faza stanowiła uosobienie Czarnej Madonny, mądrej i współczującej, panującej nad tajemnicami śmierci, transformacji i odrodzenia. W przeciągu wielu tysiącleci następujące po sobie kultury stopniowo zastępowały wyznawców Księżyca, a wiedza na temat cykliczności rzeczywistości, którą jego fazy odzwierciedlały, została zagubiona.

W dzisiejszych społeczeństwach większość z nas nie zdaje sobie sprawy z możliwości uzdrawiania i odnowy, które są nieodłącznym atrybutem ciemnej fazy Księżyca w cyklach jego przeobrażeń. Zamiast tego ciemność kojarzona jest ze śmiercią, złem, zniszczeniem, izolacją i stratą. W społecznościach rządzonych jedynie przez słoneczną i białą świadomość nauczono nas obawiać się, odrzucać, dewaluować i pozbawiać mocy wszystko to, co stanowi konotację z pojęciem ciemności – ludzi o innym kolorze skóry, kobiety, seksualność, cykl menstruacyjny, naturę, okultyzm, wierzenia i rytuały pogańskie, noc, podświadomość i nieracjonalność, oraz samą śmierć. Mitycznie uosobiliśmy wszystkie te obawy z przesiąkniętą złymi instynktami kobiecością – wcieleniem Czarnej Madonny/Mrocznej Bogini, połączonej intymnie z ciemną fazą Księżyca.

Wraz z biegiem historii oryginalna rola Mrocznej Bogini jako odnowicielki została zapomniana, a ona sama stała się siejącą postrach niszczycielką. W wielu mitycznych wierzeniach świata zaczęto ją przedstawiać jako Kusicielkę, Okrutną Matkę/Macochę oraz niosącą Śmierć Wiedźmę. Późniejsi jej biografowie opisywali ją jako mroczną, złą, jadowitą, demoniczną, przerażającą, wrogą, ognistą oraz wściekłą. Kiedy kultury patriarchalne stawały się coraz powszechniejsze, uznano ją za symbol krwiożerczej kobiecej seksualności doprowadzającej do zachwiania i utraty ludzkiej (*jak się łatwo domyślić zwłaszcza tej męskiej i najbardziej wystawionej na pokusę Diablic czystości sutannianej* – przyp. własny, złośliwy) moralności i religijności, a następnie pożerającej niezbędną żywotność i oplatającej „uległych” w objęciach śmierci.

W mitycznej wyobraźni zdominowane przez mężczyzn kultury, zniekształciły całkowicie jej oryginalny charakter na skalę przerażających rozmiarów. Jako hinduistyczna Kali pojawia się ona na ziemiach kremacyjnych ozdobiona girlandą z czaszek, trzymając w ręku odciętą głowę Boga Shivy, ociekającą krwią. Jako judaistyczna Lilith przelatuje w nocy jako wcielenie żeńskiego diabła, uwodzącego mężczyzn, rodzącego demony i zabijającego niemowlęta. Jako grecka Meduza ma piękne, obfite włosy, które stają się jej koroną z syczących węży, i wzrok Przeklętego Oka, zamieniający ludzi w kamień. Jako rzymska Hekate wyczekuje nocą mężczyzn na skrzyżowaniu dróg wraz z hordą wściekłych psów, pochodzących z piekieł.

Samoczynnie nasuwa się pytanie dlaczego Bogini Nocy przedstawia tak zatrważający obraz? Jaką drogą zaczęła ona, wraz z jej psychologicznym odpowiednikiem ciemnej kobiecości, zagrażać naszemu poczuciu bezpieczeństwa, siejąc spustoszenie w ludzkim życiu? Oraz, w jaki sposób jej niszczycielska moc łączy się z jej uzdrawiającymi właściwościami, które są źródłem odnowy? W wyniku czego Czarna Madonna zaistniała w ludzkiej wyobraźni jako uosobienie naszych najgłębszych lęków: przed ciemnością, okultyzmem, śmiercią i zmianą, seksualnością, jak i przed samo-konfrontacją  oraz własną interpretacją prawdy?

Odpowiedzi na te pytania można znaleźć studiując historię przejścia od kultur matriarchalnych w stronę kultur patriarchalnych, które zapoczątkowano przed pięcioma tysiącleciami.  Obecni badacze z zakresu historii starożytnej, pracujący na polach teologii, archeologii, historii sztuki i mitologii, odkrywają dowody na pojawienie się, około 3000 roku p.n.e., tendencji zastępujących wcześniej dominujące struktury społeczno-religijne, rządzące ludzkością. Matriarchalne społeczeństwa, wielbiące boginie Ziemi i Księżyca takie jak Innana, Isztar, Izyda, Demeter, oraz Artemida, ustąpiły miejsca społeczeństwom patriarchalnym, wyznających bogów Słońca oraz herosów takich jak Gilgamesz, Amon, Zeus, Jahwe, oraz Apollo.

image-7

Demetra George, „Mysteries of the Dark Moon”.

Przed tym momentem zrozumienie nierozerwalności połączenia pomiędzy śmiercią i odrodzeniem było sednem nauki o cyklicznych fazach przejścia Księżyca, uosabiających kult Mrocznej Bogini przez starożytnych wyznawców. Stanowiła Ona źródło nauki tego, że każdy koniec (śmierć) jest nowym początkiem (życie), oraz, że energia seksualna może być używana nie tylko w celach prokreacyjnych, ale także jako ekstaza, uzdrowienie i spirytualne oświecenie. W trakcie przesunięcia ludzkości w stronę przywiązania do kultu bogów solarnych, wcześniejszy symbolizm bogiń zaczął zanikać w kulturach świata, a ich nauki zostały zapomniane, wyparte i zniekształcone.

Współcześni uczeni odkrywają coraz więcej dowodów na to, jak kult Bogini został stłumiony, jej świątynie i artefakty zniszczone, zwolennicy prześladowani i zabijani, a towarzysząca jej rzeczywistość uległa zatraceniu. Nowy system wartości i wierzeń zbudowany na bazie patriarchalnych plemion słonecznych  zaprzeczył odnowie cyklicznej, tym samym zakłócając cykle narodzin, śmierci i regeneracji Bogini Księżyca”*.

W swoim szerszym kontekście historycznym i psychologicznym archetyp Czarnej Madonny, stanowiący trzeci filar antycznej Trójcy Bogiń, był nieodłącznym elementem odzwierciedlającym kobiecą naturę w jej pełnym wymiarze, jako dziewczyny-dziewicy, matki i staruchy-wiedźmy. Tak pojmowana kobiecość w swoim naturalnym aspekcie Bogini Nocy, była honorowana, kochana i akceptowana, jako źródło mądrości oraz mistycznych zdolności regeneracyjnych. W wyniku postępującego rozwoju patriarchatu to właśnie ona wraz ze swoimi naukami została wygnana i wylegitymowana ze społecznego obrazu, a tym samym zepchnięta w najciemniejsze zakamarki ludzkiej nieświadomości. Teraz z niej się odradza i staje do walki… Rozum powoli pojmuje, a serce jak oszalałe łomocze…

*Źródło: Demetra George, „Mysteries of the Dark Moon. The Healing Power of the Dark Goddess”, Nowy Jork 1992.

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Spotkania - wpisy.. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s