Anglia: Jestem.

Czasami wystarczy przestać pytać, żeby znaleźć odpowiedź.

http://www.youtube.com/watch?v=KpBMYjnCLRU

Orla Perć, Tatry, Polska, 2011 r.

Orla Perć, Tatry, Polska, 2011 r.

Współczesny świat wymaga od nas określenia siebie poprzez pryzmat tego, co robisz i kim w społeczeństwie jesteś. Tym samym jesteś lekarzem, pielęgniarką, sprzedawcą, informatykiem, poetą, nauczycielem, księdzem itp. To kim jesteś to studia, jakie ukończyłeś i dyplom na którym cię oficjalnie nazwano. Praca, którą wykonujesz i dzięki której, jesteś pełnoprawnym członkiem społeczeństwa kraju w którym żyjesz, ze wszystkimi temu przynależnymi prawami i obowiązkami. To wreszcie rola społeczna, która stawia cię w szeregu żon, mężów, matek i ojców, singli, rozwodników, wdów i wdowców. Niestety także stan twojego konta i posiadania, coraz częściej kwalifikuje cię do bycia „kimś”. Każdy ma swoją szufladkę, każdy ma przyszytą swoją metkę. Od półtora już roku szukam swojej, od półtora roku próbuję się określić i nazwać, tak, żeby bez dogłębnego wyjaśniania i uzasadniania, bez zażenowania i poczucia nieadekwatności, w normalnych, potocznych rozmowach, umieć jednym słowem odpowiedzieć na pytania kim jestem i co robię. Przy czym kim jesteś i co robisz, sprowadza się mam wrażenie do „zatem za co ci płacą”. Kiedy mówię, że podróżuję dookoła świata, każdy pyta, czy studiuję. Kiedy mówię, że podróżuję sama, każdy pyta czy zamierzam się kiedyś ustatkować. Kiedy mówię po prostu, że szukam, każdy pyta, ale czego, jaki jest twój plan na przyszłość. Tymczasem ja po prostu jestem dokładnie tym, kim w tym momencie jestem.

Mt Mayon, Filipiny 2013 r.

Mt Mayon, Filipiny 2013 r.

Mam na imię Magdalena, chociaż najczęściej przedstawiam się i używam skróconej wersji mojego imienia Magda. Pochodzę z małej miejscowości w środkowej Polsce. W tym roku kończę 31 lat, chociaż jest mi w to niezmiernie trudno uwierzyć. Moi rodzice mieszkają w Warszawie, tata pracuje w ochronie, mama w supermarkecie. Mam jedną siostrę, która jest nauczycielką, żoną i matką Ali, która jest moim promykiem słońca. Mam dużą rodzinę, którą kocham i zaufane grono przyjaciół, za którym nieustannie tęsknię. Zrobiłam dość wcześnie, całkiem przyzwoitą karierę w korporacji informatycznej i ją zakończyłam, bo chciałam od życia czegoś innego, czegoś więcej, bo chociaż nie mogę powiedzieć, że byłam nieszczęśliwa, to też nie mogę powiedzieć, że byłam szczęśliwa. Skończyłam studia licencjackie na kierunku stosunki międzynarodowe oraz magisterskie uzupełniające z zakresu psychologii w zarządzaniu. Lubię sport, lubię być w ruchu, lubię czytać i oglądać filmy i seriale. Odkąd pamiętam lubię się włóczyć na łonie natury i z opowieści mojej mamy wynika, że już we wczesnym dzieciństwie byłam, jak kot, który zawsze chodzi własnymi ścieżkami. Lubię być wśród ludzi, rozmawiać, dywagować, żartować. Lubię też swoją samotność, kiedy myślę, marzę, spaceruję, filozofuję, wreszcie piszę. Lubię piwo, wino i papierosy, których mi brakuje odkąd postanowiłam rzucić. Lubię tańczyć do utraty tchu, szaleć i się po prostu bawić. Jestem z gatunku wrażliwych i romantycznych, co w żaden sposób nie ujmuje mojej sile i wytrzymałości. Emocjonalna, a jednak trudno odmówić mi racjonalnego „brania spraw w swoje ręce”. Jestem i to powinno wystarczyć.

Langkawi, Malezja, 2013 r.

Langkawi, Malezja, 2013 r.

Zapał podróżniczy to w moim przypadku wypadkowa wielu czynników, poczynając od tych niezmiennych, bo stanowią o nich cechy temperamentu, znak zodiaku, przez lata kształtowany charakter, po te czysto nabyte i egocentryczne, związane ze zwykłym chciejstwem, przygodą, lenistwem i przyjemnością. Nie zamierzam tu nikomu robić wykładu z psychologii, o tym czym jest temperament, co manifestuje i dlaczego jest niezmienny, jako jedna ze składowych przez życie kształtowanego charakteru, i wreszcie uzasadniać dlaczego sangwinik, którym jestem jest bardziej predysponowany do podróżowania, aniżeli flegmatyk. Nie będę też zagłębiać się w tajniki wiedzy ezoterycznej i definiować się przez pryzmat urodzonego Strzelca (największy podróżnik całego zodiaku), którym jestem także w ascendencie (taki Strzelec do kwadratu ze mnie), tudzież bycia numerologiczną 9, i dlaczego mocno przemawia do mnie tarotowy „Głupiec” (karta wszelkich nowych początków). Już sam ten wstęp pokazuje, że jestem głęboko zainteresowana poznaniem, każdym jednym poznaniem, żeby być bardziej precyzyjną. Poznaniem siebie, świata i życia. Poznaniem zmysłów, smaków i doznań. Poznaniem ludzi, zwierząt i roślin. Poznaniem pisanym, czytanym i doświadczanym. Poznaniem myślą, słowem i uczynkiem, tak włączam w to błędem, grzechem i zaniedbaniem. Poznaniem głową, sercem, brzuchem. Poznaniem przez wszystkie „p”… 🙂 A podróżowanie? Cóż, trochę przypadkowo stanęło na drodze mojego życia będąc zupełnie szczerą i jest bez wątpienia niewyczerpaną możliwością wszelkiego „poznania”.

Mt Karinci, Sumatra, Indonezja, 2013 r.

Mt Kerinci, Sumatra, Indonezja, 2013 r.

Z jedną z moich przyjaciółek dzielimy upodobanie do oglądania „Władcy Pierścieni”. Co jakiś czas obie oglądamy całą trylogię raz jeszcze, tak samo zauroczone i nie znudzone. Jakieś parę tygodni temu Dorota napisała mi, że nadszedł u niej czas na „Władcę Pierścieni”, na co ja odpowiedziałam, że widać to pora na powrót do domu, do siebie, bo tak sobie nazwałam ten swój zwyczaj, bo nadałam mu dodatkowe znaczenie, jak zwykłam robić ze wszystkim w swoim życiu. W odpowiedzi otrzymałam wiadomość: hm, ja tam tylko film będę oglądać ;). I to jest różnica między nami, która ma głębsze podłoże. Dorota nie kwestionuje swojego życia, tego, co robi i samej siebie, ja natomiast, odkąd pamiętam, nie robię nic innego. I będąc zupełnie ze sobą szczerą muszę przyznać, że ten jeden „nawyk” był źródłem większości moich niepowodzeń i cierpień przez te wszystkie ostatnie miesiące. Gdyby nie on musiałabym się pozbyć legendy, którą się identyfikowałam, legendy o tej, która przetrwała… Gdyby nie on musiałabym przyznać, że mam niesamowite szczęście w życiu i wypełniać każdy dzień wdzięcznością, że moje pragnienia się spełniają. Najpierw jednak musiałabym też przyznać, że nader często pragnę inaczej, niż „chciałabym” pragnąć… Dzisiaj postanowiłam znowu obejrzeć „Władcę Pierścieni”, bo to dobry film jest, nie nudzi mnie, a akurat mam dzień wolny i nic innego nie przyszło mi do głowy. Prosta, dobrze opowiedziana i ciekawa historia o dobru i złu, przepełniona symbolizmem i życiową mądrością, każdej niewinnej istocie zrobi dobrze, więc czemu nie.

http://www.youtube.com/watch?v=o9EUqLC7RIw

Amed, Bali, Indonezja, 2014 r.

Amed, Bali, Indonezja, 2014 r.

W trakcie mojej podróży podejmowałam się wielu rzeczy. W Tajlandii byłam nauczycielką angielskiego i zdobyłam kwalifikacje w tym kierunku. Na Bali pracowałam w obsłudze klienta, przy edycji tekstu i jego formatowaniu, wreszcie jako coach z zakresu otwierania swojej własnej działalności (byłam specjalistką od systematyzacji w przedsiębiorstwie i tworzenia mapy strategicznej). Na Borneo nurkowałam i zastanawiałam się, czy może nie wybrać drogi instruktorskiej, wszak czemu nie? Odkąd przyjechałam do Anglii byłam recepcjonistką, sprzątaczką, nadal jestem trochę kurą domową, a trochę barmanką. Nieprzerwanie prowadziłam bloga i mniej lub więcej pisałam, więc właśnie postanowiłam oficjalnie określić siebie, jako: podróżniczka, blogerka i pisarka, bo są to stałe w tym momencie mojego życia. Ostatecznie też zdecydowałam nie zadawać sobie więcej pytania o to kim jestem. Na ten czas jestem dokładnie tym, kim jestem i nie zamierzam w najbliższym czasie tego zmieniać. Mam w planach naukę kilku nowych rzeczy i podjęcie jeszcze kilku innych wyzwań, ale prawda jest taka, że nie wiem kim jeszcze będę, bo w gruncie rzeczy wystarcza mi to, że jestem. Jestem szczęśliwa. Czasem mniej, czasem bardziej, ale nie potrafię sobie wyobrazić innego życia dla siebie. Żyję życiem, którym chcę żyć. Mam nadal marzenia, na których spełnienie chwilami niecierpliwie czekam. Mam też gorsze chwile, kiedy mi czegoś brakuje, kiedy za czymś lub za kimś tęsknię. Bywam też do bólu zmęczona podejmowaniem decyzji, bo to jak żyję wymusza ich całe mnóstwo, a branie za nie odpowiedzialności jest jedną z najbardziej uciążliwych tego konsekwencji. Takie jest życie i taka jest ludzka natura. Żyję i jestem.

„Konsekwencja i logika w postępowaniu to dla Dzikiej Kobiety zbyt wysoki wymiar kary, wyrok nie do przyjęcia, bo jej największa siła polega na umiejętności przystosowania do zmian, pomysłowości, nieustannym tańcu, wyciu, pomrukiwaniu, poleganiu na instynkcie, na jej twórczym ogniu. Jej konsekwencja i logika nie objawiają się w postaci uniformizmu, ale w twórczym życiu; jej logika jest logiką zmysłów i doznań, bystrego patrzenia na świat, elastyczności i zwinności”.

Clarissa Pinkola-Estes, „Biegnąca z wilkami”.

IMG_1509

Ladakh, Indie, 2012 r.

Jestem kobietą i biegnę z wilkami. Mam głowę pełną myśli, pomysłów i marzeń oraz serce, nieustannie na nowo, wypełniające się miłością. Mam „dziką” duszę, która podpowiada mi kierunki rozwoju, znakuje nowe ścieżki w życiu i prowadzi przez mrok własnych cieni. Mam całe stado podążających za mną nieustannie zmartwień i wątpliwości, ale mam też odwagę zaufać temu, co poza nimi i słuchać tylko swojego wewnętrznego głosu. Najczęściej nie wiem, dlaczego, po co i dokąd idę, wystarcza mi, że czuję, że ta właśnie droga jest dobrą drogą dla mnie. Nawet, jeśli błądzę, potykam się i upadam, to się odnajduję, wstaję i ruszam dalej, bo przede wszystkim wciąż uczę się chodzić, w rytmie swoich własnych kroków. „Płaczę, bo chce mi się płakać, wtedy czuję jak uchodzi ze mnie zło”, bo czuję „ryśkowego” bluesa. Jeśli się śmieję to całą sobą i nie dbam o to, że za głośno, że nie wypada. I doprawdy nie jestem ani zagubiona, ani jakkolwiek emocjonalnie „upośledzona”. Jestem, i tym, którzy zechcą się do mnie przyłączyć, musi to wystarczać, bo to właśnie jestem ja. W poszukiwaniu siebie musimy w którymś momencie dojść do punktu, w którym się zatrzymamy i powiemy sobie, mam dość tych poszukiwań. To właśnie wtedy konstytuuje się w nas prosta prawda: my zawsze sobą jesteśmy, wystarczy tylko to zaakceptować, przestać raz na zawsze szukać i zacząć po prostu być.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Spotkania - wpisy. i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s