Michał

Trzeba mieć trochę szczęścia, żeby móc stawiać na siebie.

Rzecz będzie trochę o przypadku, trochę o źródłach, które na zawsze pozostają nam bliskie, łączeniu przeciwieństw w zależności od sytuacji, i wreszcie trochę o szczęściu przeplatanym z potencjałem własnym, i wyrokowaniu w tej kwesti, które opiera się, mam wrażenie, na tym samym mechanizmie, co pytanie o to, co było pierwsze – jajko czy kura? Rzecz będzie o życiu i poddawaniu się jego przypływom i odpływom, nie zawsze w zgodzie z racjonalną konsekwencją.

Michał jest absolwentem biologii Uniwersytetu Warszawskiego. Przez pięć lat zafascynowany przedmiotem na poziomie molekularnym, gdzie dzielnie zadawał pytania i szukał odpowiedzi, dotyczących genetyki bakterii. Jeszcze w czasie studiów  skoncentrował się nad badaniem mechanizmów oporności na antybiotyki bakterii pałeczki ropy błękitnej (Pseudomonas aeruginosa), „niezłej cholery” jak sam ją określa. Można powiedzieć, że nieźle trafił, pracował w Polskiej Akademii Nauk, robił to, co wydawało mu się, że jest jego pasją i w pewnym sensie do dzisiaj nią pozostało, ale… W PAN, jak w każdej renomowanej instytucji naukowej, liczą się efekty w postaci publikacji naukowych, odczytów na konferencjach, zajęć dydaktycznych itp. Samo skupienie na badaniach, bez konkretnych, ciągłych i mierzalnych wyników nie jest możliwe, a Michałowi nie do końca o to chodziło w nauce. Kwestie finansowe, a dokładnie organizacja funduszy koniecznych do zrealizowania planów wakacyjnych, sprawiły, że zaczął się rozglądać za czymś innym. Kolega kolegi polecił firmę w której akurat był prosty, administracyjny wakat. Tak trafił do branży rekrutacyjnej, gdzie przez przypadek odnalazł swoją ścieżkę kariery zawodowej, którą skutecznie realizuje już od dziesięciu lat.

Nie była to decyzja łatwa, niosła ze sobą niepewność, co do dalszej drogi, ale i nadzieję. „Miałem być biologiem, naukowcem, 5 lat poświęciłem na realizację tego marzenia, ale życie je zweryfikowało. Z czasem doszedłem do wniosku, że biologia jest dużo fajniejszą pasją, aniżeli zawodem, i tak też zostało do dzisiaj”. Mówi, że po prostu poddaje się życiu i temu, co ze sobą niesie, i jak dotąd wychodzi mu to „in plus”. Na pytanie, co jest ważniejsze szczęście czy wiara w siebie, odpowiada, że obie te rzeczy idą w parze – „w życiu zawsze potrzebna jest odrobina szczęścia, także po to, aby móc stawiać na siebie”.

Od trzech lat Michał jest rekruterem w korporacji miedzynarodowej. Odpowiada za rakrutację w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. To on jest pierwszym punktem selekcji, gromadzi dane i zbiera informacje o potencjalnych pracownikach, „odsiewa” i selekcjonuje tych, którzy przechodzą dalej. Nie łatwe to zadanie, ale bez wątpienia ciekawe. Michał podkreśla, jak wiele musiał się nauczyć sam, brakowało konkretnego wykształcenia, znajomości tematu, ale było szczere i ciągłe zainteresowanie, tym co robi, wewnętrzne przekonanie i chęć rozwoju. Dużo czytał, obserwował innych z branży i korzystał z ich doświadczenia. Bez wątpienia przydała się także biologia, w końcu to tam wypracował narzędzia służące zadawaniu pytań i skutecznemu znajdowaniu na nie odpowiedzi. Po za tym zawsze był dociekliwy, a to pomaga. Udało się, osiągnął sukces. I chociaż praca do dziś jest tym, co sprawia mu wiele radości i daje dużo satysfakcji, fascynacja biologią pozostała aktywną częścią jego życia i odgrywa w nim bardzo dużą rolę.

Natura była mu bliska od zawsze, stanowiła źródło od którego wszystko się zaczęło. Roślinki, robaczki, stawonogi, ptaki, piękno przyrody i niezwykły jej urok w każdej postaci. Dzięki niej odnajdował i odnajduje spokój, czuje się sobą, będąc jednocześnie częścią tego niesamowitego świata. Natura wymaga od nas poddania się jej rytmom, porom roku, zjawiskom, upodobaniom. Uczy cierpliwości i pokory wobec jej naukowo przewidywalnej nieprzywidywalności. Obcowanie z nią wymaga skupienia, akceptacji i odpowiedzialności za życie, w które się wkracza. Pasja Michała oddaje i jednocześnie uwzględnia każdy ten element. Pasją jest fotografia, ta naturalna naturalnie.

Fotografią zaraził go Tata, który robił zdjęcia odkąd Michał pamięta. Połączenie tej fascynacji z naturą było oczywiste dla niego. Zaczynał od widoczków, kwiatków i robaczków, z czasem i postępami skoncentrował się niemal wyłącznie na ptakach. Ptaki są dużo trudniejszym obiektem pod względem warsztatu fotograficznego oraz wymagają konkretnej inwestycji w odpowiedni sprzęt. Teraz z kolei Ojcu udzielił się zapał Michała, i od dłuższego już czasu razem oddają się tej pasji. „Fajne jest to, że moja relacja z Ojcem przeszła na nowy poziom kontaktu, Tata to teraz także mój kumpel od robienia zdjęć. Po za tym zawsze to jakoś tak raźniej w tych krzakach, i bezpieczniej, a i niejednokrotnie łatwiej się zoorganizować we dwóch”.

Michał koncentruje się przede wszystkim na rodzimych zasobach ptaków. W Polsce jest ich około trzystu gatunków, jednak nie wszystkie można fotografować, bo są pod ochroną, można co prawda starać się o specjalne zezwolenie, ale mimo to warto się głęboko zastanowić, czy aby na pewno warto ryzykować. Prawa natury trzeba szanować i nie ryzykować utraty delikatnej równowagi ekosystemu, uważa Michał. „Natura wygrywa we mnie z presją realizacji celów” – konkluduje. Najpierw pojawia sie pomysł, jest jego wizualizacja, dopracowywanie pod kątem wyboru miejsca i czasu, jak i odpowiedniego sprzętu, dopasowanie terminu, tak aby nie zaburzał, ani życia osobistego, ani zawodowego, i wreszcie wyjazd. Samo przygotowanie stanowiska obeserwacyjnego, zbadanie najdogodniejszych miejsc i godzin przemieszczania się ptaków, przygotowanie „zanęty”, jeśli chodzi o drapieżniki, pochłania minimum 2 dni tzw. penetracji terenu, ale może też trwać wiele tygodni. Potem pozostaje już tylko skupienie i cierpliwość, które nie zawsze popłacają. Bywa, że siedzisz w krzakach, błocie, wysokiej trawie, albo wręcz w wodzie po pas i nie zrobisz nawet kawałka zdjęcia, i tak kolejny już raz. „Wkurzenie i zniecierpliwienie są naturalne, ale wreszcie przychodzi taki dzień, choćby i za siódmym razem, kiedy się udaje, a to daje ogromną satysfakcję”. Wytrwałość i konsekwencja są niezbędne, chociaż w przypadku Michała pozbawione presji, w końcu robi to dla przyjemności i na serio to kocha. Większość pasjonatów to jednak, jak zaobserwowałam, pozytywnie ambitne „bestie”.

Od trzech lat wyzwaniem dla Michała pozostaje Kania Czarna, drapieżnik, którego jak dotąd nie udało się mu „upolować”. Problem polega na tym, że na drapiezniki najlepiej się ustawiać w zimie, jako, że wygłodniałe prędzej są skłonne skusić się na przynętę, a Kania należy do gatunku, który odlatuje do ciepłych krajów… Ale uda się, prędzej czy później, na pewno. Ulubionym jego ptakiem jest Zimorodek, mały, kolorowy, niezwykle wdzięczny. To taki wielki, mały łowca, który jest najładniejszym z naszych rodzimych ptaków, a przy tym dość przewidywalnym i łatwym do uchwycenia, co tylko podbija jakość i piękno jego zdjęć.

Pasja stanowi wciąż za małą część jego życia, niejednokrotnie w zamęcie codzienności, trudno wygospodarować na nią, choćby chwilę wolnego czasu. Mimo to Michał twierdzi, że to jego wybór, nie chce rezygnować z pracy, bo jest zbyt ważna dla niego i w zupełności zadowalająca, nie chce też zaburzać relacji osobistych. Po za tym, jak mówi, nie wie czy zdjęcia cieszyłyby go tak bardzo, gdyby musiał je robić pod presją zleceń i pieniędzy. Zdarza mu się zamieszczać swoje prace w czasopismach „branżowych”, których bardzo niewiele na polskim rynku, udziela się na forach internetowych dla zapaleńców takich jak on, wreszcie tworzy własną stronę internetową, na której zamieszcza zdjęcia i udziela porad fotograficznych (http://www.joniecnaturalnie.com/). Balansuje w swoim życiu pasję, życie zawodowe i rodzinne, i udaje mu się to całkiem nieźle, ale najważniejsze, że to mu w zupełności wystarcza, uważa się za farciarza i naprawdę nie chce więcej. Jest szczęśliwy, a przecież to właśnie o to nam wszystkim w życiu chodzi.

 

Wszystkie zdjęcia zamieszczone we wpisie pochodzą z kolekcji Michała i są jego autorstwa. W przypadku bliższego zainteresowania zachęcam do odwiedzenia strony Michała: http://www.joniecnaturalnie.com/

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Spotkania - wpisy. i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s