Agnieszka J.

 

Żeby zrozumieć kim się jest, trzeba przez jakiś czas być tym, kim się nie jest.

                                                                                                                                                 Potrzebowała dwudziestu lat, aby towarzyszące jej poczucie bycia w niewłaściwym miejscu, stało się na tyle nieznośne, żeby sprowokować zmiany. A i te w dużej części wywołane zostały okolicznościami zewnętrznymi. Dwadzieścia lat, ale jak sama mówi nie żałuje tego czasu. Widać, aż tyle musiało minąć, żeby dojrzeć, zrozumieć, nauczyć się wszystkiego tego, co jest dzisiaj esencją jej jestestwa. Ze sprzedawcy oprogramowań komputerowych w jednej z większych korporacji międzynarodowych stała się, niemal z dnia na dzień, ezoterykiem.

Prywatnie ciepła, otwarta, spokojna, aż chce się z nią zasiąść przy stole, napić herbaty i rozmawiać. Wewnętrznie bardzo emocjonalna i wrażliwa, typowa „9”. Nie znosi chamstawa i arogancji. Idealistka. Ma ambitne plany zmieniania świata na lepsze, choćby w tym małym kawałku, który został jej dany. Chce pomagać ludziom, mając przy tym świadomość tego, że pomóc można tylko tym, którzy się na tą pomoc otworzą. Kocha zwierzęta. Włascicielka trzech kotów. Dla kota sąsiadki otwiera drzwi swojego domu na oścież, tak aby ten mógł chociaż przez kilkanaście minut dziennie nie czuć się samotnym. Uwielbia taniec, regularnie uczestniczy w lekcjach i kursach. Głodna wiedzy i ciekawa świata, uczy się języków obcych i podróżuje.

Studia pomogli wybrać rodzice. Jak większość dziewiętnastolatków, nie wiedziała w którą stronę iść, a handel zagraniczny rodził przynajmniej sensowne perspektywy na przyszłość w tamtych czasach. Już wtedy towarzyszyło jej przeczucie, że to nie do końca jest jej droga. Mimo to skończyła to, co zaczęła, a o reszcie zadecydował, jak to nader często bywa, przypadek. I tak przez kolejne siedemnaście lat była sprzedawcą z branży IT. Specyficzny to zawód. Wymaga od człowieka nie tylko sprzedaży produktów, ale także niejednokrotnie samego siebie i własnych ideałów. Liczy się zysk, pieniądze, które na koniec dnia zarobisz dla firmy, i nie ma zmiłuj, są plany, budżety, ciągła presja. Są także i zalety. Agnieszka podkreśla, że to dzięki tej pracy otworzyła się na ludzi, nabrała odwagi komunikacyjnej i swobody nawiązywania kontaktów. Bardzo ważne to umiejętności w dziedzinie, której się dzisiaj poświęca. Budowanie relacji z ludźmi było tym, co najbardziej lubiła w sprzedaży. Tym, co jej doskwierało były negocjacje z klientami, jako, że to one pokazywały najdobitniej jak oportunistyczny i wyrachowany bywa to zawód. Negocjacje, które z założenia prowadzić mają do osiągnięcia kompromisu, zadowalającego obie strony, są po prostu walką o to, czyje będzie na górze. Agnieszka nie umiała się z tym pogodzić, męczyło ją to coraz bardziej i bardziej, podcinało skrzydła i wprawiało w zasmucenie. Apogeum takiego stanu przyszło wraz z początkiem 2010 roku. Coraz większy stres i presja sukcesu, coraz mniej czasu prywatnego na odreagowanie, albo rozwijanie osobistych pasji. I po raz kolejny myśl „czy tak ma wyglądać moje życie?”. Przyjaciółka zaniepokojona takim stanem rzeczy poleciła Panią Basię…

Pani Basia – są takie spotkania w życiu, które nagle zmieniają wszystko, choćby trwały tylko chwilę i były dziełem przypadku. Wszystko ma swoje miejsce i czas, a to był widać „ten” moment dla Agnieszki.

Spiritual Response Therapy (SRT), tłumacząc na język zrozumiały laikowi tzw. uzdrawianie duchowe. Założeniem podstawowym jest trójpodział człowieka na energie ciała, umysłu i duszy. Najważniejszą składową jest dusza, która jako nieśmiertelna odradza się w kolejnych wcieleniach w celu doskonalenia poprzez lekcje, które przynosi każde jedno życie, aż do momentu osiągnięcia stanu nirwany.  Kolekcjonując doświadczenia z poprzednich wcieleń, dusza nie tylko się uczy, ale i rozwija, by być jak najbliżej Boga. Negatywna energia blokuje obecny przepływ naszych nieograniczonych zdolności. Wynika ona zazwyczaj z obciążenia nadmiarem poprzednich doświadczeń, z którymi nie zawsze potrafimy sobie poradzić. SRT ma na celu oczyszczanie duszy z tych obciążeń oraz uwalnianie energii koniecznej do dobrego, zdrowego i szczęśliwego rozwoju człowieka w tym życiu. Oczyszczanie odbywa się po stronie duchowej (nadświadomej), a energia oczyszczająca uruchamiana jest przy pomocy wahadełka, które samoczynnie wskazuje źródło problemów, a tym samym pozwala na ich wyeliminowanie. Upraszczając z przymrużeniem oka: mnóstwo wiary i jeszcze więcej „machania” małym „czymś” na sznureczku.

 

                                             http://www.spiritualresponsetherapy.org.uk/What-is-SRT.php

Otóż Pani Basia zasugerowała, że Agnieszka może się nauczyć narzędzi, wykorzystywanych w SRT oraz samodzielnie rozpocząć jego praktykowanie. I tak rybka została złapana na haczyk. Rozpoczęła się nauka, najpierw teorii, potem praktyki. Najtrudniejszym było uruchomienie wahadełka. Całe 4 dni ćwiczeń w celu wyzbycia się skłonności do manualnego nim kierowania i pozwolenia na samoczynny ruch. Podstawą wszystkiego jednak była wiara w to, że to działa, ma sens i jest tym, czego jej własna dusza potrzebuje. „Kiedy uwierzyłam, przestałam się bać odpowiedzialności, a to wyeliminowało ostatnią blokadę w moim umyśle. Nie mam już wątpliwości, co do tego co robię. Pracuję dla duszy, a jak to się przekłada na ciało i umysł, zależy tylko i wyłącznie od wolnej woli człowieka” – wyjaśnia Agnieszka.  Na początku celem była praca, która oprócz osobistej satysfakcji z pomagania innym, miała także przynosić zyski finansowe. Z czasem jednak idea niesienia pomocy okazała sie silniejszym motywatorem, aniżeli pieniądze. Agnieszka chce po prostu pomagać i nie dopuścić do tego, aby pomoc ta uzależniona była w jakikolwiek sposób od pieniędzy. Dlatego też oprócz ezoteryki, jako doświadczona, bądź co bądź, osoba w biznesie, pracuje nad otworzeniem własnego, dużego przedszkola.

Dużo ambitnych planów, dla odmiany nie obciążonych presją czasu i zysku. Dużo entuzjazmu i głębokiej wiary. „Najważniejsze dla mnie jest pomaganie. Być może z czasem na większą skalę. Na razie jednak brak mi pomysłu na taką pomoc. Chciałabym znaleźć sposób na zmienianie świadomości zbiorowej społeczeństw. Marzeniem jest świat niezawładnięty ekonomią skali, bez wojen, głodu i cierpienia. Może jakaś fundacja? Nie wiem jeszcze. Na tą chwilę jest we mnie ogromne poczucie spokoju i wrażenie, że się nie starzeję. Żyję tym swoim życiem, wreszcie w przekonaniu, że jest ono moje i prawdziwe. Dużo czytam, cieszę się czasem spędzanym w domu. Funkcjonuję trochę na granicy dwóch rzeczywistości, tej świadomej i nadświadomej, i jest to nieustannie dla mnie fascynujące”. Czyż można dodać coś więcej?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Spotkania - wpisy. i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Agnieszka J.

  1. spiritual pisze:

    Remarkable! Its actually remarkable piece of writing, I have got much clear
    idea about from this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s